Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

Wiedza

PRZESTRZEŃ ZAADAPTOWANA

Gdy muzeum musi być czymś więcej niż… muzeum

Wraz z nastaniem chłodów w wielu muzeach zaczyna się martwy sezon. Nic więc dziwnego, że placówki muzealne, by zachować rentowność, coraz częściej muszą wychodzić poza swoje podstawowe funkcje, tłumacząc to najczęściej koniecznością nadążania za zmieniającymi się potrzebami społecznymi. Konieczność utrzymania zainteresowania publiczności nierzadko wymusza na muzeach rozszerzanie swojej działalności w taki sposób, by dana instytucja mogła stać się czymś w rodzaju centrum kulturalnego, w którym można nie tylko obcować z dziedzictwem, ale również – wziąć udział w warsztatach, szkoleniach, urodzinach dla dzieci czy innych wydarzeniach, a nawet wynająć daną powierzchnię do celów komercyjnych, często jedynie pretekstowo odwołujących się do zbiorów (taką możliwość daje na przykład Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, oferujące zainteresowanym nie tylko obiekty zabytkowe na terenie ogrodu, ale także – pawilon przy Podchorążówce, mogący pomieścić nawet do 300 osób); taki sam los spotyka zresztą obecnie biblioteki, których pracownicy, często pod groźbą likwidacji placówki, zmuszeni są do zupełnego przewartościowania swojej dotychczasowej roli zawodowej. Wszelkie tego typu działania wiążą się z koniecznością przystosowania przestrzeni muzealnej do pełnienia nowych funkcji. Coraz częściej zbiega się to ze stopniowym, lecz zauważalnym rozmywaniem profilu placówki. Zachowanie jej integralności to zadanie znacznie wykraczające poza sformułowanie wizji i misji danego miejsca. Nie świadczą bowiem o integralności deklaracje, lecz to, co widz ma okazję zobaczyć na co dzień.

W jaki sposób pogodzić rynkowe potrzeby muzeum z zachowaniem jego profilu, a tym samym – wiarygodności? Można to zrobić, jak sądzę, na kilka sposobów. Po pierwsze, aby nie zatracić charakteru danej przestrzeni, należy nieustannie przypominać uczestnikom, także wydarzeń komercyjnych, gdzie się znajdują i jakie zachowanie jest w danej placówce dopuszczalne – najlepiej za pomocą odpowiednich zapisów w umowie. Oczywiście, w tym wypadku istnieje duże ryzyko utraty danego klienta: kontrahenci, często zgodnie z zasadą „płacę i wymagam”, bywają roszczeniowi, a wydarzenia o charakterze komercyjnym zwykle wiążą się z koniecznością sporej ingerencji w pierwotną przestrzeń (jak choćby konieczność ustawienia dodatkowego oświetlenia czy nagłośnienia). Drugim rozwiązaniem jest więc adaptowanie na potrzeby wydarzeń okolicznościowych pomieszczeń dotychczas nieużywanych. Jest to wyjście, które pozwala uniknąć tymczasowości w aranżowaniu danej przestrzeni i przystosować ją do pełnienia funkcji użytkowych na stałe. Odpowiednie zaadaptowanie pomieszczeń to poważna i czasami ryzykowna inwestycja: istnieje przecież możliwość, że nowe miejsce nie zyska aprobaty potencjalnych klientów. Jeszcze inną strategię stanowi wykorzystywanie różnego rodzaju namiotów, dostawek itp. – coraz częściej całorocznych i odpowiednio wyposażonych. Muzea, wychodząc naprzeciw potrzebom odbiorców, zamieszczają na swoich stronach internetowych odpowiednio opracowane oferty, często – jak w przypadku Żydowskiego Muzeum Galicja na krakowskim Kazimierzu. Rozwiązaniem, nie tylko sezonowym jest wynajmowanie przestrzeni otwartych – tak robi na przykład Centrum Sztuki Współczesnej, udostępniając chętnym dziedziniec, także poza godzinami pracy CSW (z możliwością zadaszenia i ogrzania).

Od „wielofunkcyjności” muzeum, jak się wydaje, nie ma już dziś ucieczki, choćby z tak prozaicznego powodu, że instytucja na wynajmowaniu przestrzeni do celów komercyjnych zarabia. Zdaje się, że najwięcej na tego typu działalności tracą „zwykli” turyści, których niejednokrotnie zmusza się do przełożenia wizyty, jeśli w muzeum jest akurat organizowane wydarzenie zamknięte. Jeżeli etos muzeum jako przestrzeni sztuki i pamięci ma pozostać aktualny w XXI wieku, to, niezależnie od tego, ile placówka na tym straci pod względem finansowym, jej dyrekcja musi pamiętać, że wydarzenia komercyjne powinny pozostać tylko dodatkiem do działalności wystawienniczo-edukacyjnej, nie odwrotnie.

comments powered by Disqus

2014/01/07

Autor: Izabela Poniatowska

doktor nauk humanistycznych, edukator i animator zajęć kreatywnych, redaktor, pracowała w Muzeum Pałac w Wilanowie i Muzeum Łazienki Królewskie, obecnie freelancer.

< >