Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

W Polsce

Zaproszenie na kawę … do muzeum?

Filiżanka dobrej kawy jako dopełnienie doznań intelektualnych, estetycznych i duchowych? Jestem za. Restauracje, kawiarnie, klubo-kawiarnie działające samodzielnie, bądź w połączeniu z księgarnią czy sklepem z pamiątkami, są coraz częściej obecne w przestrzeni budynku muzealnego. Wobec zwiedzających spełniają oczywistą funkcję gastronomiczną, są przestrzenią odpoczynku i relaksu po wysiłku intelektualnym i nie ma co ukrywać fizycznym, które towarzyszą zwiedzaniu szczególnie rozległych galerii. Jako takie spełniająważną rolę w podnoszeniu jakości obsługi publiczności. Decyzja o organizacji kawiarni to bardzo ważne działanie wizerunkowe. Dlatego na etapie planowanego jej uruchomienia należy dokonać dokładnej analizy celów jakie chcemy osiągnąć. Ważny jest wybór odpowiedniego miejsca, projekt przestrzeni i wyposażenia korespondujący z charakterem muzeum.

Kawiarnia to doskonałe miejsce dystrybucji materiałów informujących o projektach i zbiorach, różnego rodzaju wydawnictw, wiedzy o dziedzinie jaką muzeum reprezentuje. Dobrym pomysłem jest opracowanie dla niej specjalnego programu, najlepiej we współpracy z odpowiednimi działami muzealnymi, złożonego ze spotkań z twórcami, kolekcjonerami, autorami wydawnictw, koncertów, debat społecznych etc. Z pomysłem zaprojektowana i  wypromowana, stając się miejscem aktywnym, modnym, ma szansę na zbudowanie własnej grupy odbiorców, której część z pewnością w inny sposób nie trafiłaby do muzeum. To właśnie jeden z elementów strategii marketingowej. Powiększanie publiczności muzealnej przy wykorzystaniu różnych mechanizmów. Oczywiście nie ma prostego przełożenia. Klient kawiarni może nadal muzeum nie zwiedzać ani nie interesować się jego ofertą. Pierwszy krok został jednak uczyniony. W dalszej kolejności pole do popisu mają  muzealni specjaliści od promocji.

O kilku warunkach takich jak odpowiednia lokalizacja w przestrzeni muzeum, właściwie zaprojektowanie wnętrza, była już mowa. Optymalnym rozwiązaniem jest taki wybór miejsca, aby przestrzeń ta mogła działać niezależnie od godzin otwarcia muzealnych galerii, również w godzinach wieczornych. To niełatwe zadanie w wielu, szczególnie zabytkowych budynkach, tym niemniej warto wziąć ten czynnik pod rozwagę, ma on bowiem duże znaczenie wizerunkowe.

Odchodząc od rozważań teoretycznych postanowiliśmy przyjrzeć się jak jest w rzeczywistości.  Zobaczmy jak do tematu podeszły trzy ważne warszawskie muzea: Muzeum Narodowe, Muzeum Etnograficzne oraz Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Każde z nich, co warto podkreślić na początku, to instytucje znaczące, z dobrze przygotowana kadrą, licznymi zasobami, świadomością czym jest współczesne muzeum. Każde w swej przestrzeni ma miejsce, w którym zwiedzający, i nie tylko, może odpocząć, umówić się na spotkanie, napić się kawy.

Zaczniemy od MNW, w którym od ostatnich trzech latach zachodzą bardzo pozytywne zmiany. Zadbano o ład przestrzenny, poprawiono jakość obsługi widzów, opracowano nową identyfikację wizualną. Ogromny budynek daje duże możliwości ale, nierzadko równie duże ograniczenia. Muzeum zdecydowało się na rewitalizację dziedzińca im. Stanisława Lorentza o powierzchni niemal 2700 m² iwłączenia go w przestrzeń miejską. Projekt nie nowy, przez lata zalegający w muzealnych szufladach, w końcu doczekał się realizacji. Niewielkie acz wysokie pomieszczenie, wcześniej wykorzystywane przez dział konserwacji, przylegające do dziedzińca, przekształcono w kawiarnię Cafe Lorentz. Autorami koncepcji są Aleksandra Furmankiewicz i Norbert Kabaczyński. Udało się stworzyć przestrzeń, w której niemal każdy czuje się dobrze. Minimalistyczny wystrój, połączenie tradycji z nowoczesnością, drewno, kamień, stal, przed kawiarnią trawnik, aluminiowe stoliki, hamak, koce, a do tego dobre jedzenie. Kawiarnia odgrodzona jest od głośnych Alei Jerozolimskich wysokim płotem. Szeroko otwarta brama dziedzińca zachęca jednak do wejścia.

Na niekorzyść tego miejsca działa jednak brak połączenia dziedzińca z muzealnymi galeriami. Kawiarnia mieszcząca się w skrzydle administracyjnym, jest niejako obok muzeum, przylegając do niego. Wejście główne do gmachu jest bowiem od niej oddalone dość znaczną odległością. Zmierzając do muzeum zwiedzający mija kawiarnię i dziedziniec, już niekoniecznie je odwiedzając. Wystrój, poza odwołaniem do S. Lorentza, legendarnego dyrektora i profesora, w niewielkim stopniu wykorzystuje potencjał muzealnych zbiorów. Tym niemniej to bardzo pozytywne miejsce, z dobrą obsługą, przyjemnym menu, gwarantujące chwilę wytchnienia w samym centrum Warszawy.

MNW zdecydowało się na uruchomienie dodatkowo restauracji. Tym razem droga prowadzi przez wejście główne do muzealnych podziemi i restauracji aleje3, nastawionej na raczej bardziej wyszukaną klientelę. Wnętrza zostały zaprojektowane przez studio InDesign: to subtelna strefa bieli zespolona z kontrastowymi elementami eleganckiej czerni, a wszystko podane w zwiewnej formie transparentnych sfer w sąsiedztwie kotar;  to idealne połączenie kultury, sztuki i kuchni wyrażone w każdym szczególe – od natchnionej atmosfery, poprzez doskonałe dania aż po designerskie, dopracowane w każdym szczególe.

Dumą restauracji są naścienne rysunki  Jana Dobkowskiego, z cyklu „Wszechbędące”,  powstałe 2012. - Zdecydowaliśmy się stworzyć miejsce, w którym każdy będzie czuł się dobrze, przy równoczesnym zachowaniu artystycznej atmosfery otoczenia. Myślę, że ten cel udało nam się zrealizować – mówią właściciele aleji3. – Każdy element Restauracji jest doskonale skomponowany i w połączeniu z innymi tworzy całość minimalistycznej układanki. To rzeczywiście bardzo dobrze zaprojektowana przestrzeń. Dbałość o projekt, czysta minimalistyczna forma nie zakłóci doznań estetyczny wyniesionych z muzealnych galerii. Pytanie jednak, czy restauracja obierając profil elitarnej, stawiając na bardziej wymagających klientów, również poprzez wyszukany dobór menu, znajdzie swoją grupę odbiorców? Nie wykluczone. 

Restauracja zlokalizowana jest w przestrzeni z potencjałem. W jej sąsiedztwie znajduje się sala kinowa, miejsce wykładów, prezentacji, projekcji filmowych, działań edukacyjnych. Pojawiają się tu jednak dwa problemy przestrzenne. Dla osób, które chciałby by skorzystać wyłącznie z oferty aleji3, dostęp do niej ze względu na położenie w podziemiu, wielkość budynku, odległość od ulicy i środków transportu jest utrudniony. Dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie niezależnej od godzin funkcjonowania muzeum przestrzeni restauracyjnej, kinowej, edukacyjnej i otwarcie jej na skarpę od ul. Książęcej. Sąsiedztwo parku,  pl. Placu Trzech Krzyży,  Giełdy Papierów Wartościowych dało by szansę na stworzenie miejsca wyjątkowego, przestrzeni połączenia sztuki i biznesu. To jednak szerszy temat, wymagający wielu środków i przeskoczenia barier administracyjnych. Choć być może tak się w przyszłości stanie.

***

Swoje oblicze zmienia również Państwowe Muzeum Etnograficzne. Nowa część recepcyjna, sala wykładowa, wspaniale zaprojektowane pomieszczenia  działań edukacyjnych no i niewielka klubokawiarnia Bílý Koníček.

Zlokalizowana jest zaraz przy wejściu do muzeum w ramach wspólnej, otwartej przestrzeni z holem głównym. Całość robi bardzo dobre wrażenie. We wnętrzu nie mamy żadnych wątpliwości gdzie się znajdujemy, bez trudu odgadujemy charakter nadany temu miejscu.

Projekt autorstwa Grzegorza Wacławka, łączy ludowość z nowoczesnym designem. Jak mówią gospodarze BK, każdy gość w tej nie narzucającej się przestrzeni odnaleźć może cienie swojej narodowości, kultury, sztuki czy religii. Bez względu na to, gdzie jego ojczyzna.  

To miejsce estetyczne i przyjazne. Takie, w którym miło spędza się czas, czy to po zwiedzaniu muzealnych galerii, czy też umawiając się na kawę (która, jak twierdzi obsługa jest tu szczególnie dobrej jakości) ze znajomą osobą. Widać dbałość o szczegóły. Wszystko jest dopracowane. Bar przyozdobiony wycinankami, drewniana podłoga, jesionowe półki na książki i muzealne pamiątki. Z kawiarni przez oszklone drzwi można podglądać działania edukacyjne. Hol, kawiarnia i pomieszczenia edukacyjne poprzez otwartą przestrzeń, wykorzystanie szkła, łączą się ze sobą zachowując dzięki odpowiedniej aranżacji swoją odrębność.

***

Muzeum Sztuki Nowoczesnej działa w dawnym salonie meblowym Emilia. To, miejmy nadzieję, siedziba tymczasowa. Ale i tu kawiarnia (dokładnie w budynku za głównym pawilonem Emilii, mieszczącym obecnie administrację muzeum, salę wystawienniczą).

Miejsce zupełnie inne od wcześniej opisywanych. Tak jak w samym  muzeum, czuć w nim tymczasowość. Prosty bar, filar z półkami uginającymi się od książek, druciane krzesła, stolik recepcyjny muzeum, przed wejściem leżaki, stoliki. Przestrzeń przechodnia, zaprojektowana funkcjonalnie, czytelnie.

Tu trzeba się zorganizować samemu. Wszystko pod ręką. Wpadnij, kup kawę, książkę, znajdź sobie krzesło przy dużym oknie. Obsługa też nie szczególnie przejmuje się klientami. Czasem ktoś przejdzie z drabiną, gdzieś tam hałas montowanej wystaw, obok spotkanie omawiające projektowaną właśnie wystawę.

To miejsce żyje życiem instytucji. Wydaje się być bardzo dopasowane do muzeum i jego odbiorców.

Foto: Lorentz Cafe/aleje3/B. Barska


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

comments powered by Disqus

2013/12/03

Autor: B. Barska

Grafik, pedagog, animatorka kultury.

< >