Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

W Polsce

Jak cię piszą, tak cię widzą.

Na przełomie lat 40. i 50. ubiegłego wieku, kiedy polskie muzea próbowały odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, zmiana nazwy placówki była praktyką niejako na porządku dziennym (Muzeum Narodowe w Poznaniu czy w Treblince i Kozłówce). Obecnie taki muzealny „rebranding” stanowi działanie rzadkie, co może wiązać się z przekonaniem, że siła danej marki tkwi w jej trwałości. Niemniej jednak, wciąż zdarza się, że muzeum rezygnuje z dotychczasowego miana na rzecz nazwy nowej. I choć taka zmiana często wydaje się nie mieć wpływu na to, w jaki sposób postrzegany jest kształt architektoniczny danej placówki, w rzeczywistości są to tylko pozory – nazwa bowiem to, czy tego chcemy, czy nie, w znacznej mierze kształtuje nasze widzenie danej przestrzeni; co więcej, właśnie pod kątem nazwy dana przestrzeń jest zmieniana/eksponowana.

Od września 2013 roku Muzeum Pałac w Wilanowie nosi nazwę Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Na stronie muzeum powody tej zmiany tłumaczone są następująco: „O genius loci rezydencji wilanowskiej świadczy przede wszystkim to, że jest to rezydencja Jana III, jednego z najwybitniejszych polskich władców”. Zmiana nazwy jest w przypadku warszawskiego muzeum okazją do zaakcentowania roli pierwszego właściciela w kształtowaniu wizerunku pałacu. Nowe miano, jak sądzę, znacznie silniej niż dotychczas każe widzieć w zabytku perłę baroku, nie zaś – przestrzeń naznaczoną historią od siedemnastego do dwudziestego pierwszego wieku, miejscem codziennych spacerów wielu mieszkańców tej dzielnicy Warszawy. Być może, właśnie w kierunku powrotu do pierwotnego wyglądu pójdą w przyszłości zmiany w samym pałacu i jego otoczeniu.

Koncentracja na osobie najlepiej kojarzonego z daną przestrzenią właściciela zawsze łączyć się będzie także z takim postrzeganiem miejsca, które nastawione jest przede wszystkim na gromadzenie pamiątek. Mniej takie muzeum wpisuje się wtedy w to, co lokalne, więcej zaś – w przeszłość. Oczywiście, tylko w przypadku tej warszawskiej rezydencji postawienie na osobę pierwszego właściciela może się udać: choć na przykład Muzeum Łazienki Królewskie jako drugi człon nazwy ma „Letnia Rezydencja króla Stanisława Augusta”, trudno wyobrazić sobie, by to właśnie tę część nazwy wyeksponować kosztem miana, z którym muzeum jest najbardziej kojarzone, głównie z tego powodu, iż Łazienki przez przeciętnego mieszkańca stolicy lub odwiedzającego miasto turystę są traktowane przede wszystkim jako park – uczciwie przyznać trzeba, iż wciąż jeszcze wielu ludzi nie myśli o tej przestrzeni stricte w związku z osobą ostatniego polskiego króla.

Nazwę zmieniło niedawno także Muzeum Animacji SE-MA-FOR, powstałe na kanwie Muzeum Bajki. W tym przypadku rezygnacja z dawnej nazwy sygnalizować ma, że placówka chce być muzeum partycypacyjnym, nowoczesnym, odchodzącym od tradycyjnie pojętej ekspozycji na rzecz uczestnictwa widza w procesie kształtowania się muzeum – animacja ma w omawianym kontekście znacznie szersze znaczenie niż tworzenie filmów, w przestrzeni muzeum znaleźć można na przykład pulpity multimedialne czy storyboardy; nazwa „Muzeum Bajki” chyba nie pomieściłaby tej idei, semantycznie bowiem „bajka” przywodzi na myśl mniej lub bardziej nieokreśloną przeszłość, dawność, od której placówka najwyraźniej próbuje uciec, pod kątem tej ucieczki kształtując swoją przestrzeń w kierunku rozwiązań innowacyjnych.

Zmiana nazwy muzeum nieuchronnie wiązać się musi z wyborem, co eksponujemy, co zaś – chowamy do magazynów, przynajmniej jeśli zależy nam na spójnym i jasnym przekazie: jest integralną częścią przekształceń architektonicznych. Często może być to kłopotliwe – wydaje mi się, że z taką sytuacją może spotkać się choćby Muzeum Pałacu Jana III, które będzie musiało zmierzyć się ze sposobem mówienia o architektonicznym dziedzictwie rodzin Potockich i Branickich. Czy Muzeum Pałac w Wilanowie w powszechnej świadomości zmieni się w Muzeum Pałacu Króla Jana III? Czas pokaże. Warto jednak pamiętać, że zmiana nazwy może, jeśli niewłaściwie komunikowana, stać się przyczyną niezrozumienia przestrzeni muzealnej lub zaprzepaszczenia ogromnej części historycznego dziedzictwa zaklętego w murach, a tym samym – przynieść więcej szkody niż pożytku.

comments powered by Disqus

2013/12/02

Autor: Izabela Poniatowska

doktor nauk humanistycznych, edukator i animator zajęć kreatywnych, redaktor, pracowała w Muzeum Pałac w Wilanowie i Muzeum Łazienki Królewskie, obecnie freelancer.

< >