Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

Wiedza, Wywiady

Zielona architektura

“Zielona architektura” – ekologia czy biznes?

Potrzeba ograniczania zanieczyszczenia środowiska jest bezdyskusyjna co najmniej od kilku dekad. Z każdym rokiem ruchy i organizacje ekologiczne rozwijają się coraz prężniej, rośnie też ich znaczenie i realny wpływ na ochronę środowiska, ale też na gospodarkę światową. Nie inaczej jest „na odcinku” architektury i budownictwa. Działające od kilkunastu lat organizacje certyfikujące zarówno nowe inwestycje, jak i modernizowane budynki pod kątem zużycia energii i wpływu na środowisko, wyznaczają trendy nowoczesnego budownictwa, a certyfikaty przez nie wystawiane są postrzegane jako wyznaczniki prestiżu i innowacyjności. Budynek opatrzony emblematem LEED, BREEAM czy DGNB zyskuje na atrakcyjności w oczach nabywców i najemców, jest także ważną pozycją w dorobku biura architektonicznego i dewelopera. Zwróciliśmy się z pytaniem do wybitnej architekt, prof. Ewy Kuryłowicz oraz architekta Marka Kuryłowicza o opinię na temat systemów certyfikowania budynków, w których zastosowano rozwiązania przyjazne środowisku. Ile w tym troski o naszą planetę, a ile pobudek czysto ekonomicznych?

 

Coraz częściej docierają do nas sygnały o powstających nowych budynkach szczycących się zastosowaniem rozwiązań przyjaznych środowisku, zabiegających o międzynarodowe certyfikaty potwierdzające ten fakt. Jakie jest podłoże rozwoju budownictwa ekologicznego? To marketingowe wykorzystywanie przez inwestorów mody na styl życia „eko”? Konieczność obniżania kosztów eksploatacji budynku? A może mają tu znaczenie przyjmowane rozwiązania legislacyjne?

Inwestorzy budowlani mają różne podejścia do swojego biznesu. Wyznają różne zasady i używają odmiennych strategii dla wyróżnienia się na rynku lub zdobycia najemców/kupców na swoje budynki. To co wszystkich ich łączy, to cele ekonomiczne, czyli jak największy zysk. Pomijając kilku, którzy zaczęli interesować się zieloną architekturą z wewnętrznych pobudek, zdecydowana większość podjęła wyzwanie gdy wyczuła, że ich potencjalni najemcy szukają tego typu certyfikatów przy podejmowaniu decyzji o wyborze nowej siedziby. Rynek, nawet w tak długofalowej branży jaką jest działalność deweloperska, reaguje bardzo szybko. Obecnie, odwrotnie niż jeszcze trzy lata temu, trudno znaleźć planowaną inwestycję komercyjną, która nie będzie certyfikowana w LEED czy BREEAM.

Odnośnie realnego wpływu certyfikacji na działanie budynku – wspomniane najbardziej popularne certyfikaty są stopniowalne i tak pomyślane, że uzyskać je można albo idąc po  linii  najmniejszego oporu, co skutkuje ładną plakietką i małym realnym wpływem na walory użytkowe czy energetyczne budynku, albo też poprzez stosunkowo drogie inwestycje w systemy opomiarowania budynku i oszczędzania energii. Dzięki tym ostatnim  można wybudować obiekt, który będzie zużywał nawet 40% mniej energii czy wody. Co do wymogów legislacyjnych to obecnie obowiązek certyfikacji nie  jest zawarty  w  obwiązujących zapisach prawa, ale już w wytycznych funduszy inwestycyjnych, które koniec końców kupują wybudowane przez naszych klientów budynki, znajdują się coraz częściej wzmianki o obligatoryjnej certyfikacji rozpatrywanych do akwizycji obiektów. Sama UE również zaczyna pracę nad rozporządzeniami, które mają wymusić certyfikowanie wszystkich publicznych budynków budowanych po 2020 roku

Przez dziesiątki lat w Polsce nie powstał żaden nowy budynek muzealny. Sytuacja zmieniła się w ostatnich latach, kiedy pojawiły się nowe perspektywy finansowe związane z możliwością wykorzystania funduszy europejskich. Czy organizatorzy (inwestorzy) nowych budynków muzealnych powinni planując inwestycję rozważać zastosowanie rozwiązań ekologicznych? Czy muzea przy całej swojej specyfice organizacyjnej (magazyny, przestrzenie wystawiennicze, pracownie konserwatorskie, administracja) są adresatami zrównoważonego budownictwa?

Jak najbardziej są adresatami. W przypadku np.  przeprowadzonego w roku 2009 konkursu na Muzeum Historii Polski kwestie ekologiczne były  potraktowane niezmiernie poważnie w Regulaminie i dla stających do konkursu było to zrozumiałe i uzasadnione. Są to bowiem budynki gdzie koszty eksploatacji powinny być szczególnie uważnie przeanalizowane – muzea bowiem nie generują zysków, stąd przeznaczone dla nich obiekty powinny być szczególnie oszczędne i przemyślane. Kwestie te jednak nie  były niestety komentowane ani poruszane  przez Jury na etapie uzasadnienia przyznanych nagród i wyróżnień. Szkoda, ponieważ prestiżowy konkurs przeprowadzony pod egidą Międzynarodowej Unii Architektów mógłby w tej mierze stanowić ważny punkt odniesienia dla innych.

Muzea często znajdują się w obiektach zabytkowych, pałacach, kamienicach. Czy w tego typu obiektach możliwe jest zastosowanie rozwiązań ekologicznych? Czy wiąże się to z jednorazową, kompleksową modernizacją obiektów? A może istnieje możliwość stosowania polityki małych kroków?

System LEED posiada odpowiedni subcertyfikat do wyróżniania budynków zabytkowych, których modernizacja była prowadzona w duchu sustainable design.  W Polsce żaden budynek zabytkowy nie był poddany certyfikacji, więc trudno nam  się wypowiadać o szczegółach tego zagadnienia. Pamiętajmy tylko, że LEED, BREEAM czy DGNB to nie jest „czarna magia” tylko zebranie i skodyfikowanie różnych drobnych zasad i rozwiązań, które można z powodzeniem stosować bez uzyskiwania samego „dyplomu”.  Przyszłość zielonej architektury będą kształtować ci, który będą samodzielnie badać i rozwijać obecne rozwiązania. Przykładem jest firma SKANSKA, która nie dość że każdą z budowanych przez siebie inwestycji certyfikuje w LEED na poziomie Platinium, to posiada własny dział badawczy, który wypracowuje nowe rozwiązania wdrażane do kolejnych budynków.

Wysokie budżety nie są domeną muzeów. Czy rozwiązania, o których mówimy i ich wdrożenie są kosztowne? Przede wszystkim jednak czy są opłacalne i w jakiej perspektywie czasowej?

Koszty implementacji tych rozwiązań  nie są  znacząco wyższe, zwrot dodatkowych nakładów  amortyzuje się w coraz krótszym czasie. Jest to prawidłowość dotycząca różnego rodzaju rozwiązań w ramach rozwoju zrównoważonego, potwierdzająca się w przypadku standardów proekologicznych. Należy jednak uważnie śledzić zmiany, ponieważ, jak powiedziałam wczesniej , to są wszystko próby i eksperymenty – część z tych, w które wierzono jeszcze 15 lat temu (jak np. przesadne stosowanie paneli fotowoltaicznych) ustępują bardziej wydajnym np. szkleniu o parametrach umożliwiających przetwarzanie, gromadzenie i przesył energii elektrycznej do dalszej dystrybucji.

Wyobrażam sobie, że praca w budynku ekologicznym narzuca pewne zachowania, wpływa na kulturę i funkcjonowanie firmy. Czy tak jest w rzeczywistości?

Użytkownikom każdego budynku należałoby przekazać zestaw kilku prostych zasad, dzięki którym ich działania będą miały mniejszy wpływ na środowisko. Systemy certyfikacji nakazują tworzenie i wdrażanie takich dokumentów dla końcowych użytkowników inwestycji.

Można założyć, że użytkownicy przestrzeni muzealnych to ludzie zainteresowani kulturą w szerokim ujęciu, stąd fakt przebywania w obiekcie, który jest wyrazem świadomości ekologicznej, z pewnościa nie byłby im obojętny i można zaryzykować stwierdzenie, że byłoby to odbierane pozytywnie.

Zapytam jeszcze o doświadczenia pracowni Kuryłowicz & Associates w zakresie projektowania budynków ekologicznych. Jeżeli klienci składając zamówienia na projekt zwracają na ten aspekt uwagę czy zmienia to Państwa myślenie o bryle budynku, zmusza do jakiś ponadstandardowych działań w procesie projektowania?

Projektowanie architektoniczne i urbanistyczne wymaga ciągłego uczestnictwa w rozwoju myśli technicznej, humanistycznej, społecznej. Wymaga też, by współpracujące biura branżowe taką postawe praktykowały. Działania sprzyjające uzyskiwaniu rozwiązań proekologicznych, poza takimi, które wymagają określonych rozwiązań instalacyjnych  jak np. kogeneracja, dla samej architektury skutkują powrotem do zasad, powiedziałabym, ludowych i zdroworozsądkowych. W efekcie dają  zwartość bryły, różnicowanie otworów w ścianach w zależności od strony świata, inny wyraz  elewacji z architektonicznie rozwiązywaną kwestią eliminacji zbytniego nagrzewania szklonych ścian od strony południowej i zachodniej – by wymienić te najważniejsze. Zasady  rozwiązań  tzw. pasywnych i dobre tradycyjne budownictwo ludowe mają ze sobą wiele  wspólnego.

Warto promować budownictwo zrównoważone? Architektura bliskiej przyszłości ma kolor zielony?

Szanowny Panie Redaktorze. Uważamy, że nie ma po prostu innego wyjścia i szukanie go byłoby przejawem wstecznictwa. Ale trzeba pamiętać, że rzeczywistośc jest dynamiczna i by prawdziwie uczestniczyć w jej kształtowaniu trzeba dużo wysiłku, pracy i odwagi .

 

prof. nzw dr hab.arch. Ewa Kuryłowicz

mgr Marek Kuryłowicz

Rozmawiali Jacek Górka i Andrzej Zugaj

comments powered by Disqus

2012/12/10

Autor: Jacek Górka

< >