Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

Wiedza

Architektura muzeum a PR instytucji

 

Żyjemy w czasach, w których muzea muszą walczyć o miejsce w świadomości widzów na równi z firmami komercyjnymi i według zasad wolnego rynku. To powoduje, że jednymi z ważniejszych obecnie działów w większości muzeów są, rozmaicie nazywane, działy komunikacji czy public relation, których zadaniem jest kształtowanie wizerunku instytucji w oparciu o to, co najlepsze i czym można się przed publicznością pochwalić.

O ile muzea wnętrz czy muzea-rezydencje rzeczywiście chętnie „chwalą się” swoją architekturą, co wynika z samego profilu ich działalności, o tyle muzea sztuki często nie starają się skupić uwagi widza na przestrzeni, w której eksponują swoje kolekcje. W ten sposób postępuje na przykład nowojorskie Museum of Modern Art: MoMA koncentruje się na swojej stronie internetowej na prezentacji kolekcji i informacji praktycznych, kształtując w ten sposób swój wizerunek jako instytucji przede wszystkim o charakterze edukacyjnym, sfokusowanej na potrzeby odbiorcy; ta „niewidzialność” architektury jest jednak znacząca, choć na pierwszy rzut oka – nieoczywista.

Nieco inaczej jest w przypadku brytyjskiego Tate: na stronie tego muzeum znaleźć można podstronę zatytułowaną „Tate Modern Project”, na której to zostaje zaprezentowana wizja nowego, „ikonicznego” budynku Tate, mającego znajdować się przy południowej ścianie istniejącej galerii, redefiniującego wizję placówki i wprowadzającego ją w dwudziesty pierwszy wiek. Dyrektor Tate i architekt pracujący przy rozbudowie, mówiąc o tym projekcie, skupiają się jednak przede wszystkim na jego aspektach użytkowych, konieczności rozbudowy muzeum ze względu na dużą liczbę zwiedzających, wpisania Tate w panoramę miasta, mniej – na samej architekturze, która na stronie muzeum zaprezentowana zostaje w postaci wizualizacji.

Jednym z muzeów polskich, dla których architektura stanowi integralną część zbiorów, jest Muzeum Historii Żydów Polskich. Na stronie internetowej placówki, w zakładce „O muzeum”, znaleźć można wszelkie informacje związane z budynkiem, w którym eksponowane są zbiory, wyodrębnione w sposób czytelny obok tak podstawowych danych, jak wizja i misja muzeum, co świadczy o ważności aspektu architektonicznego dla tychże.

Kolejną polską placówką muzealną, której kształt architektoniczny okazał się równie ważny, jak zbiory, jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Witryna instytucji informuje, iż muzeum znajduje się w siedzibie tymczasowej, co odczytywać można również jako swoisty dialog z profilem placówki, w którym istotną rolę odgrywają zagadnienia związane z przestrzenią publiczną (warto przypomnieć na przykład ekspozycję Christiana Kereza dokumentującą ewolucję koncepcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej, projekt „Awake Asleep” Daniela Knorra, czy zakończoną niedawno wystawę „NA PRZYKŁAD. Nowy dom polski”). Nie akcentuje także spraw architektonicznych Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, w opisie swojej wizji i misji koncentrujące się na sprawach interdyscyplinarności oraz współdziałaniu sztuki ze społeczeństwem – to metaforyczne przekraczanie granic przekłada się także, jak sądzę, na sposób widzenia „rzeczywistej” architektury tej instytucji. Działające pod auspicjami CSW Muzeum Zamku i Szpitala Wojskowego na Ujazdowie opisane jest na stronie Centrum po prostu jako jeden z projektów.

Ten krótki przegląd pokazuje, że architektura muzeum wciąż jest jeszcze w Polsce dziedziną wiedzy nieśmiało wykorzystywaną w działaniach PR-owych instytucji. Niewiele mówi się także o roli braku, pustki czy próżni w przestrzeni architektonicznej – a przecież  MoMA właśnie te aspekty swojego wnętrza akcentuje przede wszystkim, wartościując je dodatnio, jako coś inspirującego do eksploracji, zwłaszcza bardzo współczesnych form sztuki. Trudno powiedzieć, skąd wyżej wspomniana nieśmiałość na polskim gruncie się bierze; być może, wynika ona z faktu, że siedziby muzeów nieczęsto były od razu tworzone z myślą o umieszczaniu w nich ekspozycji. Niewątpliwie jednak, wpisywanie koncepcji architektonicznej w wizję i misję placówki ma przyszłość, pokazuje bowiem, iż w myśleniu o muzeum nic nie jest przypadkowe. Chyba najlepszy przykład dobrego PR-u architektonicznego stanowi prezentacja  przyszłego kształtu Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku, która miała miejsce w ubiegłym roku.

Stworzenie makiety powstającej siedziby oraz opisanie jej przez dyrektora placówki, Krzysztofa Jaraczewskiego, pozwoliło mi (miałam okazję w prezentacji uczestniczyć) w pełni zrozumieć koncepcję instytucji jako nowoczesnej placówki kulturalno-oświatowej, w której funkcjonalność ma swoje drugie dno, a jest nim – rozbudowana symbolika zarówno kształtu wnętrz, jak ich usytuowania. Projekt bryły muzeum stał się również przestrzenią twórczego dialogu fotografa Jana Smagi i twórców koncepcji budynku: w czasie pracy nad makietą powstały zdjęcia, dodatkowo podkreślające celowość tego, co dopiero się rodzi. Być może, nie od rzeczy byłoby organizowanie przez muzea raz na jakiś czas spotkań analogicznych do tego w Sulejówku, przypominających, że to, gdzie pokazywane są zbiory, ma głęboki sens dla ich interpretacji. Takie działanie w obszarze komunikacji z odbiorcą z pewnością zaprocentowałoby w przyszłości, głównie w zakresie przełamywania stereotypów związanych z przestrzenią wystawienniczą. Byłaby to także doskonała okazja do rozwoju idei visiting artist, często pracujących przecież w oparciu o inspirującą do tworzenia przestrzeń.

Fot. Muzeum Historii Żydów Polskich.

Fot: Muzeum Józefa Piłsudskiego

Makiety Ch. Kereza. Foto: Bartosz Stawiarski


comments powered by Disqus

2013/08/30

Autor: Izabela Poniatowska

doktor nauk humanistycznych, edukator i animator zajęć kreatywnych, redaktor, pracowała w Muzeum Pałac w Wilanowie i Muzeum Łazienki Królewskie, obecnie freelancer.

< >