Zamknij

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Poznaj szczegóły i możliwości zmiany ustawień w Polityce Cookies

 

W Polsce, Wiedza

Architektura a oferta edukacyjna muzeum.

Warszawskie rezydencje. W jaki sposób architektura wpływa na kształt oferty edukacyjnej muzeum?

Specyfiką muzeów-rezydencji jest to, że o ich charakterze przesądza w równej mierze sama kolekcja, jak i wnętrza, w których jest  eksponowana. W kontekście edukacyjnym stwarza to ogromne możliwości, zupełnie inne niż te, którymi dysponują muzea sztuki. Dlatego też, słowo „ograniczenie” nie jest pierwszym, które przychodzi mi na myśl, kiedy próbuję podsumować lata spędzone najpierw w charakterze edukatorki prowadzącej zajęcia, a następnie – kierownika oferty programowej dla szkół, w warszawskich muzeach-rezydencjach: Muzeum Pałac w Wilanowie i Muzeum Łazienki Królewskie.

Muzeum Pałac w Wilanowie

Muzeum Pałac w Wilanowie

Zaletą konstruowania oferty edukacyjnej w oparciu o architekturę muzeum-rezydencji jest możliwość zaplanowania jej zgodnie z modnym, a przez to niestety mocno już wyświechtanym, pojęciem genius loci. To właśnie do niego przede wszystkim odwołują się takie inicjatywy muzealne, jak mająca swoją drugą edycję gra rodzinna Muzealne łapiduchy, w której tworzeniu uczestniczyły pracowniczki trzech placówek: Muzeum Pałac w Wilanowie, Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku oraz Muzeum Łazienki Królewskie. Muzea-rezydencje, także dlatego, że niosą w swojej architekturze konotacje związane z pojęciem „domu” (na przykład, sypialnie królewskie w Pałacu w Wilanowie czy w Łazienkach), są przestrzeniami, które skutecznie działają na wyobraźnię szczególnie dzieci w wieku przedszkolnym, gdy wciąż jeszcze najbardziej zrozumiały dla nich jest świat doświadczeń codziennych, związanych z kręgiem rodzinnym. Bazowanie na analogii naszych domów oraz domu, w którym mieszkali ludzie tacy jak my, lecz wyróżniający się bogactwem oraz miejscem w hierarchii społecznej, pozwala na zbudowanie więzi pomiędzy odbiorcą oferty a przestrzenią muzeum. Jakkolwiek brzmieć to może banalnie, muzeum-rezydencja jest także czymś w rodzaju zapisu dziejów człowieka jako takiego. Często, nie tylko w przypadku najmłodszych uczestników zajęć, ogromne zdziwienie budzą takie drobiazgi, jak wielkość dawnego łóżka czy rozmiar ubrania. Muzeum-rezydencja jest więc nie tylko świadectwem przemian myśli ludzkiej, ale również – głębokim doświadczeniem tajemnic naszej własnej cielesności. Pamiętam, że prowadząc warsztaty dla nauczycieli, byłam mile zaskoczona, jak ogromny entuzjazm budziły opowieści o dawnej kuchni, sposobach dbania o higienę i strój. Klucz mówienia o codzienności okazywał się zwykle wytrychem do zdobycia i utrzymania uwagi widzów. Właśnie w związku z aspektem tworzenia więzi, myśląc o konstrukcji zajęć, edukatorzy bardzo często wykorzystują przetransponowany na język nowoczesnej edukacji schemat tradycyjnego oprowadzania, wzbogacony jednak zwykle o elementy interaktywne i kreatywne oraz przede wszystkim dostosowany do możliwości percepcyjnych widza.

 

Warsztaty dla nauczycieli w Pałacu Myślewickim w Łazienkach Królewskich, listopad 2012

Warsztaty dla nauczycieli w Pałacu Myślewickim w Łazienkach Królewskich, listopad 2012

Ograniczenia architektoniczne muzeów-rezydencji w pewnej mierze determinują jednak podejście do myślenia o ofercie edukacyjnej w tego typu placówkach. Pierwszym, i chyba najważniejszym, jest coś, co określiłabym metaforycznie jako „syndrom kapcia”. Muzea-rezydencje stanowią bowiem dziedzictwo narodowe, ich wartość jest zakodowana w znacznej mierze w kształcie architektonicznym, co sprawia, że należy o nie najzwyczajniej w świecie dbać. Nie dziwią więc obostrzenia związane ze zwiedzaniem, które, jeśli są stosowane zbyt restrykcyjnie, przywodzić mogą na myśl absurdy znane z filmów Barei. Ich symbolem mogą być przysłowiowe już kapcie, nielubiane niezależnie od swojej formy. Drugim problemem jest przepustowość muzeów-rezydencji, w kulminacji sezonu turystycznego często forsowana do granic możliwości. Myślenie o ofercie edukacyjnej muzeum-rezydencji wiąże się więc z zagadnieniem bardzo starannego planowania zajęć pod względem logistycznym; edukator w pewnym stopniu bierze na siebie odpowiedzialność związaną z regulacją zwiedzania, mimo że w zasadzie zajmuje się tym dział obsługi publiczności. Kolejnym problemem w myśleniu o konstrukcji oferty muzealnej w tego typu placówkach jest bardzo często konieczność dostosowania się do warunków klimatycznych i pogodowych, rzecz z pozoru bardzo prozaiczna. Zarówno Wilanów, jak i Łazienki były rezydencjami letnimi, co sprawia, że prowadzenie w nich zajęć, szczególnie podczas mroźnej zimy, bywa znacznie utrudnione. Kilkukrotnie w trakcie mojej pracy spotykałam się z głosami nauczycieli, którym trudno było zrozumieć, że nie da się w muzeum-rezydencji prowadzić zajęć dla najmłodszego widza, dostosowując temperaturę otoczenia do takiej, która panuje w cieplarnianych zazwyczaj warunkach przedszkolnych. Nie dziwi więc, że między innymi z tego powodu kulminacja ilości zajęć muzealnych miała miejsce na wiosnę i wczesną jesienią. Sądzę, że także intencja wyrównania różnic w ilości zajęć wpłynęła na decyzję o bezpłatnym zwiedzaniu w listopadzie Muzeów: Łazienki Królewskie, Pałac w Wilanowie, Zamek Królewski oraz Wawel, zapoczątkowanego w 2012 roku; być może, kształt architektoniczny tych placówek więcej miał z tym wspólnego, niż można sądzić.

Lekcja muzealna we foyer Teatru Stanisławowskiego w Łazienkach Królewskich, 2011 r.

Lekcja muzealna we foyer Teatru Stanisławowskiego w Łazienkach Królewskich, 2011 r.

Niestety, bariery architektoniczne związane ze specyfiką muzeów-rezydencji i konieczność zachowania obiektów w niezmienionym kształcie znacznie ograniczają dostęp do nich osobom niepełnosprawnym, i to także jeden z czynników determinujących kształt oferty edukacyjnej. Nieprędko będzie w Polsce możliwe dostosowanie tego typu obiektów dla potrzeb osób poruszających się na wózkach czy niewidomych. Przyczynia się do tego także postępująca komercjalizacja muzeów w ogóle, której przyczynę stanowi ograniczanie budżetów muzealnych; wobec stawianego placówkom wymogu rentowności na plan dalszy schodzą potrzeby grup reprezentujących mniejszości, także w zakresie oferty edukacyjnej.

comments powered by Disqus

2013/08/05

Autor: Izabela Poniatowska

doktor nauk humanistycznych, edukator i animator zajęć kreatywnych, redaktor, pracowała w Muzeum Pałac w Wilanowie i Muzeum Łazienki Królewskie, obecnie freelancer.

< >